Dalej nie wiem co powiedzieć…

„Mego wujka, brata mojej mamy, banderowcy dogonili pod lasem i tam zarąbali siekierami. Wokół były zgliszcza i trupy ludzkie” – wspomina świadek zagłady polskiej wsi Hucisko. Tego kwietnia  sprzed 70 laty już nigdy nie zapomni.

„Tego tragicznego 12 kwietnia 1944 roku miałam 13 lat i mieszkałam z rodzicami w polskiej wsi Hucisko. To, co widziałam i przeżyłam pozostało mi na zawsze w pamięci i nigdy o tym, co się wtedy zdarzyło nie zapomnę” (Szczepan Siekierka, Henryk Komański, Krzysztof Bulzacki, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939-1947).

Około godziny 10.00 do wsi wjechał konny zwiad w niemieckich mundurach i bez przeszkód dostał się do centrum wsi, gdzie w budynku szkoły zabarykadowali się polscy mężczyźni organizując w pośpiechu obronę. Mieszkańcy usłyszeli wezwanie do otwarcia budynku, wciąż myśleli, że mają do czynienia z Niemcami. Mylili się. Do ich spokojnej wsi dotarły żądne polskiej krwi upiory z UPA. Po wkroczeniu do szkoły upowcy aresztowali zgromadzonych tam mężczyzn. Zagłada wsi właśnie się rozpoczynała. Oddajmy ponownie głos świadkowi tamtych wydarzeń:

„Około godziny 13.00 do naszej wioski nadciągnęły hordy banderowskich rezunów. Bez żadnego ostrzeżenia zaczęli palić kolejno domy od krańca wsi. Zabierali mężczyzn, a do uciekających strzelali jak myśliwi do kaczek. W ten sposób zabili wielu mieszkańców. We wsi wybuchła panika. Jedni uciekali, drudzy ukrywali się w różnych kryjówkach, inni biegli powiadomić o niebezpieczeństwie sąsiadów i krewnych w głębi wsi, gdzie nie było jeszcze rezunów ukraińskich” (tamże).

Zastrzeleni przez UPA byli prawdziwymi „szczęściarzami”. Ginęli szybko. Los kolejnych ofiar miał być o wiele tragiczniejszy. Napastnicy rozeszli się po wsi, dokonując aresztowań polskich mężczyzn i chłopców. Aresztowanych spędzono do zagrody Piotra Gierusa, związano i tam, stosując tortury, mordowano: rozstrzeliwano, rąbano siekierami, kilka osób przecięto piłą.

„Po wyjściu z piwnicy to co zobaczyłam było straszne. Wszystkie domy były spalone, mężczyźni którzy schwytani przez banderowców zostali zamknięci w jednej ze stodół i tam dokonano masakry. Odcięto im uszy, nosy, wydłubano oczy, niektórych przecinano piłą stolarską, odrąbywano ręce i nogi, rozpruwano brzuchy jak np. Wawrzyńcowi Blachowskiemu, leżącemu pod płotem, wyszarpnięto wnętrzności i zawieszono je na sztachetach płotu. Mego wujka, brata mojej mamy, banderowcy dogonili pod lasem i tam zarąbali siekierami. Wokół były zgliszcza i trupy ludzkie” (tamże).

Ofiarą zbrodni padło ponad 100 osób. Ocaleli z pogromu pochowali zamordowanych w zbiorowej mogile.

Łukasz Karpiel

Zródło – http://www.bibula.com/?p=74254

Zdzisław Szczepański 22:39

Pamięć – 1 września 1939 r. [8 – 9 września 39 r., 9.09 – 15.12.43 r.], 1 września 2019 rok.

Mój tato Michał Szczepański rocznik 1905 z okresu września 1939 roki, wzięty do niewoli przez Niemców w czasie walk z 7 – 9 września na Kresach Wschodnich.

Powyżej ja Zdzisław Szczepański urodzony 7 grudnia 1955 roku – jeden z dwóch żyjących synów, spadkobierców Michała Szczepańskiego.

Darowizna rodziców dla odbudowy Polski i Warszawy:

1. Obligacja  na sumę 10 złotych – nr 0321649 – Warszawa, dnia 1 października 1951 roku.

2. Obligacja na sumę 100 złotych – nr 0565281 – Warszawa, dnia 1 października 1951 roku.

Zdzisław Szczepański, Pasternik 1 września 2019 roku.

 

Źródła:

1. https://szczepanski.family/2019/07/28/nie-wiem-co-dodac/

2. https://szczepanski.family/2019/08/07/miasto-ruin-ustawa-447/

3. https://szczepanski.family/2019/08/29/z-zycia-wziete-1-legnica-2007-rok/